Zbigniew Matczak - prezenter, dj, prezenter, wodzirej, szczecin, dj wesele szczecin

ANEGDOTY DJ'skie
  1. Jarocka
    Rozmowa dwóch gości na imprezie:
    - Ale ten gość zaj******e gra. Patrz, sam jest a jak sie ludzie bawią.
    - A jak głosy zmienia!! Jak leciały kawiarenki to normalnie jakby babka śpiewała!!?
    Najwyraźniej Pan ów nie wiedział tak naprawdę na czym polega praca DJ'a. Zostałem prawie Ireną Jarocką.

  2. Sylwester
    Godzina 4:30. Kończyłem właśnie pracę na dużej sylwestrowej zabawie. Jak zawsze o tej porze pojawiły się osoby, które chcąc przedłużyć zabawę, zamawiały tzw. "piosenki na życzenie".
    Nagle za konsolą pojawia się lekko chwiejący się jegomość i zaczyna przeglądać z bardzo bliska swój portfel.
    Ocho - pomyślałem - jest sponsor, coś zarobimy.
    Po dłuższej chwili i jak sądzę kłopotach z identyfikacja banknotów, pan ów odwraca się do mnie i mówi:
    - Masz tu, rozumiesz .. dwadzieścia złotych! I gramy do siódmej!!
    Możecie sobie wyobrazić moja minę! No miał koleś gest.
    Potem niestety przez prawie pół godziny musiałem mu tłumaczyć, że nie jest to właściwa stawka za kolejne 2,5 godziny pracy.

  3. Życzenie
    Pewnej nocy na jednej z prowadzonych imprez dotarł do mnie, mocno juz znieczulony Pan i wybełkotał cos w stylu:
    - Co Ty tu k***a grasz? - tu kilka wymachów ręką, co prawie pozbawiło by go gruntu pod nogami.
    - Zagrał byś jakieś te... no... k***a TELEDYSKI! - wbił we mnie swój mętny wzrok i czekał na odpowiedź.
    - Jasne szefie, juz gram - odpowiedziałem.
    - No! - odparł i odszedł.
    Najważniejsze to zadowolony klient!

  4. Disco polo
    Zwykle unikam grania muzyki disco polo. Zresztą tego właśnie oczekują ode mnie pary młode. Jednak zdarza się, że ktoś z gości ma odmienny pogląd w tej sprawie. Wówczas przychodzą do mnie "delegacje" z pytaniem czy przypadkiem nie mam piosenki "Miała matka syna" (właściwy tytuł: "Wolność"), wówczas ja, nie chcąc mówić, ze młodzi prosili nie grac takiej muzyki, wykrętnie, ale z uśmiechem odpowiadam, ze niestety nie mam bo zapomniałem płyty. Zwykle to działa. Zwykle, bo pewnego razu...
    - Przepraszam bardzo a ma Pan może coś z disco polo? - pyta gość
    - A co by Pan chciał? - pytam
    - No np. "miała matka syna"...
    - Oj, no niestety nie wziąłem z sobą dziś tej płyty.
    - To nic - mówi gość klaszcząc w dłonie - ja mam w samochodzie!
    I pobiegł najwyraźniej po płytę. "Już po mnie - pomyślałem" Jednak szczęście tego wieczoru mnie nie opuściło. Gość, nim wrócił do mnie, gdzieś po drodze zaniemógł z nadmiaru płynów rozweselających i już do mnie nie dotarł.

  5. Poseł
    Pewnego razu na weselu prowadziłem zabawę oczepinową. Mniejsza o jej detale. W dużym skrócie chodziło o skompletowanie dwóch umownych rodzin, które miały ze sobą rywalizować. Miałem juz na parkiecie dwóch "tatusiów", którzy wybrali już sobie "mamusie". Ich kolejnym zadaniem było wybranie sobie z sali po jednym dziecku. Jeden z panów poszedł i wybrał sobie chłopca, drugi zaś nerwowo rozglądał się po sali. Nagle jedna z pań "na ochotnika" zgłosiła się do zabawy. Ale pan najwyraźniej jej nie widział. Wziąłem więc mikrofon i mówię:
    - Tu proszę zobaczyć, śliczna dziewczynka się zgłasza i to "na ochotnika"
    - Ale ja jej nie chcę - mówi pan
    - Ale to śliczna córeczka!
    - Nie! To nie jest moja córka!
    - No, błagam Cię, nie zachowuj się jak poseł Łyżwiński!
    Faceta zamurowało, spojrzał na mnie zbity z tropu. Od sali zaś dostałem naprawdę długie i głośne owacje.
    Niewtajemniczonym podpowiem, ze sytuacja, ta nawiązuje do słynnej sex-afery w Samoobronie.
    Poseł Łyżwiński był posądzany o ojcostwo pewnej dziewczynki, której się stanowczo wypierał.

  6. Pytanie
    Na jednej z imprez podeszła do mnie mila Pani i pyta:
    - A ma może taką piosenkę..? - zawiesiła głos.
    - Jaką ? - pytam uprzejmie
    - No, wie Pan co ją w radiu grają..
    - Ale jaką?
    - No grają ją teraz cały czas i mówią, ze to przebój lata będzie! O! Tą !
    - Ale ja nadal nie wiem o co Pani chodzi.
    - Nosz kurde... - zasmuciła się pani i zmusiła się do myślenia. Jej mina zdradzała, że był to duży wysiłek. Wreszcie, po dłuższej chwili milczenia powiedziała:
    - Ale się narąbałam, no nie przypomnę se.

  7. Moja stara
    Jeszcze jedna anegdota związana z disco polo. Na jakimś weselu przyszedł do mnie bardzo sympatyczny pan, lekko już sponiewierany przez "weselną" i prosi:
    - Niech mi Pan zagra "wolność i swoboda" boysów. Od Józka! - bo widzi Pan moja stara sobie już poszła i teraz to dopiero się czuję wolny!

  8. Profesjonalista.
    Pewnej nocy w trakcie pracy jeden z gości postanowił nawiązać ze mną bliższy kontakt, albowiem stwierdził, że też jest z branży. Najwyraźniej sprawiało mu radość, że mógł sobie postać za konsolą przy dj'u i pobrylować w towarzystwie. Opowiadał mi, że grał kiedys w kapeli i nawet był wokalista, i tak wymiatali na imprezach, że dziewczyny piszczały. To były czasy! Tolerowałem go uprzejmie, gdyż nie był agresywny, czasem mu nawet przytakując. Wreszcie uznał, że nasza "przyjaźń" jest na tyle długa, iż może poprosić o piosenkę dla znajomych. Mówi więc:
    - Stary, a zagraj mi "Jolkę, Jolkę" Niemena!
    - Ale to nie jest piosenka Niemena
    - No jak nie?
    - No nie!
    - No co Ty p******sz?
    - No nie. Ale spoko zagram.
    Zagrałem. Pan próbował wczuć się w wokalizy, ale jego znajomość tekstu kończyła się na tytułowym "Jolka Jolka" oraz wyciąganym niemiłosiernie "...eeeeeeemigroooowaaałem...", wreszcie raz jeszcze spojrzał na mnie wnikliwie i pyta:
    - To nie jest Niemen?
    - Nie!
    - Patrz k***a, a dałbym se łeb urwać, że to Niemen
    Zamilkł, zamyślił się. Wreszcie twarz jego opromieniała uśmiechem.
    - Wiem k***a! Wiem! To Stan Borys!

  9. Żart
    Pewnego razu postanowiłem okrasić zapowiedź piosenki błyskotliwym żartem językowym. Zapowiedziałem wiec piosenkę Chrisa De Burgha - "Lady in Red" jako piękną balladę, której tytuł w wolnym (bardzo wolnym:)) tłumaczeniu brzmi: Kobieta na redzie. Pomyślałem, że mieszkańcy, było nie było, portowego miasta załapią. Nie załapali.
    Przybiegła do mnie za to zdegustowana moją angielszczyzną pani, która poprawiła mnie tymi słowy:
    - Proszę Pana! To znaczy kobieta w czerwieni! W CZERWIENI! Jak Pan nie wie to lepiej niech się Pan nie odzywa.
    Nie odezwałem się!

  10. Inne gry słowne z tytułami piosenek;
    - In The Closed - Jacksona - "W klozecie"
    - I Want You back - "chciałbym, żeby Ci się odbiło"
    - No Women No Cry - "Nie ma kraju bez kobiet"
    - You My Heart ... - "Jesteś moim hartem"

  11. Teledysk
    Podczas imprezy prowadzonej przeze mnie w klubie studenckim, podeszła do mnie dziewczyna i pyta:
    - Ej, masz może taką piosenkę .. co tak: idzie taki gość w okularach z gitarą i potem taki murzyn wyskakuje...
    - Ale co to za wykonawca?
    - ...no murzyn wyskakuje i potem taki Indianin
    - Ale tytuł jakiś, cokolwiek
    - ... no i oni idą i ten w okularach potem tego murzyna...
    - To może zanuć kawałek
    - ... i ten Indianin ich goni...
    - Nie umiem Ci pomóc
    - Naprawdę Pan nie wie? - zapytała zdziwiona
    - Nie wiem
    Machnęła zrezygnowana obiema rękami i poszła. A ja do dziś nie wiem co o za murzyn, indianin i gość w okularach...
(c) 2009 Mel Studio.